Dobrze że w sobotę w dzień wolnym od pracy a nie w dzień roboczy,
Przeczytaj cały post, to najlepsze na końcu.
Sprzęgło sobie poszło, było potrzebne holowanie i samochód zastępczy.
Nie było tak, że szewc bosi chodzi, wiemy jak się ubezpieczyć, przecież jesteśmy brokerem.
Profesjonalna rozmowa z infolinią PZU, profesjonalna rozmowa z przedstawicielem firmy holownika, profesjonalna rozmowa z przedstawicielem wypożyczalni samochodów.
Na holowanie czekaliśmy 37 minut (infolinii PZU przewidywała,
że w okolicach 40 minut się uda), i kierowca lawety jeszcze przepraszał za opóźnienie. W sklepiku na osiedlu chciał sobie kupić fajki, gotówki nie miał i terminal w sklepie się akurat popsuł: ale go znają i po rozmówię z kierownikiem ruszył w trasie z fajkami i z długiem honorowym.
Samochód zastępczy już czekał przed serwisem gdzie wykonami naprawę.
Teraz przez najbliższych 5 dni i w przypadku potrzeby, aż do 10 dni
będzie jeździć nową furą.
W takich okolicznościach grzech był by narzekać nad faktem, że jechaliśmy z żoną na jezioro i zamiast atrakcji kąpieli, spacerku i dobrej rybki miałyśmy przejażdżkę lawetą i bardzo ciekawą rozmowę z kierowcom samochodu.
Otóż:
Tydzień temu nasz klient ubezpieczony w innym TU miał podobny przypadek. Dodatkowo małe dziecko na pokładzie. Jechał na urlop i po 50 km wycieczki był imprezy koniec.
Na infolinii szukały polisę i pytali klienta o numer butów i zakres jego ochrony zapisany w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. Ten biedak takich rzeczy nie pamięta i w swoim stresie tylko dzwoni do brokera by go „op***ić” jaką dziwną polisę mu to sprzedano.
Następnie szwagier podjechał kolejną furą z podwórka klienta i się zamieniły pojazdami. Chociaż urlop uratowany. Następnie na prywatne zamówienie szwagra przyjechała laweta i po rozliczeniu gotówką zabrała szwagra i popsuty samochód do warsztatu naprawy. Po szwagra następnie przyjechał inny szwagier by go zabrał do domu, bo na piechotę było by to dla niego trochę za daleko….
Broker teraz musi uzasadnić wynajem lawety i koszt dwóch szwagrów bez zgody mądrala z infolinii w TU i wystąpić o zwrot poniesionych kosztów w ramach SU polisy Assistance.
Klient zirytowany, dodatkowo ukarany za powstanie zdarzenia i dla brokera dodatkowe zadania głupiego.
Czy jest nam to potrzebne?
Nie jestem specjalistą w biznesie holowniczym, ale już wiem, bo tak opowiadał kierowca lawety, który się pokazał być właścicielem 11 pojazdów specjalnych i pracodawcą 9 innych kierowców, gdzie sęk w całej sprawie.
Oni w sobotę pracują w okrojonym składzie licząc na małe naczęźenie ruchu i małą szkodowość pojazdów na drodze. Ale akurat było inaczej, były w trójce, jednego wysłali do Niemiec aż pod Holenderską granice, i tak zostali w dwójce, sam szef się musiał zabrać za robotę.
Byłem świadkiem rozmowy telefonicznej, gdzie szef firmy ciężkim sercem odmówił PZU przyjąć lukratywne holowanie. „Nie mam to dziś kim zrobić”, powiedział, i następnie mi zdradził sekret branży laweciarskiej, dla czego czasami nas obsłużą szybko i czasami to idzie jak krew z nosa.
Jeżeli jesteś ubezpieczony w PZU i masz odpowiedni Assistance, jesteś na wygranej. PZU ma swoją własną obsługę szkód Assistance. Operator obsługi zgłoszeń już w trakcie rozmowy z poszkodowanym ustalił wszystko co jest potrzebne. Już wie kto będzie holował, potrafi oszacować ile czasu mu to zajmie i od ręki zamawia samochód zastępczy. I z tymi wypożyczalniami chyba będzie to samo, że lubią PZU więcej jak innych.
Wszyscy laweciarzy obsługują PZU priorytetowo, bo PZU płaci ca 30% lepiej jak inne TU i przelewy w odróżnieniu do innych wykonuje terminowo.
Na całą resztę narzekają. Dla innych graczy (TU) na rynku pracują trzy firmy, które dla nich organizują obsługę szkód Assistance, holowanie i samochód zastępczy. Nie wiesz do kogo się dodzwoniłeś. Nie mają dostęp do wszystkich informacji dotyczących Ciebie i Twojej polisy. Twoje towarzystwo się o Twoim wypadku czy awarii dowie dopiero od jednej z tych firm. Jak taka firma pracuje w okrojonym składzie, to sobie poczekasz już na infolinii. Jak laweciarz pracuje w okrojonym składzie, czy ma dosyć zamówień z PZU, to sobie poczekasz kolejny raz. Z tego powodu ostatnio jakiś klient mając polisę w jednym z TU z górnej półki (WARTA, ERGO-HESTIA, UNIQA, COMPENSA) sobie na dojazd lawety poczekał bitych 6 godzin i na końcu jeszcze grzecznie podziękował.
Wszyscy mówią, że PZU jest aktualnie najdroższym TU na rynku ubezpieczeń OC i Assistance. Teraz jeszcze WARTA wyprzedziła, pierwszy raz w historii, PZU co dotyczy ilości sprzedanych polis OC.
Kiedyż było PZU, potem długo nic, potem kupa gnoja i dopiero cała reszta rynku. Dziś jest inaczej.
Cena dyktuje popyt. Byłe by tanio. Nasz klient, nasz Pan. Mówimy swoje i tak na końcu sprzedajemy to, co klient sobie życzy. To kasa klienta, to również decyzja klienta.
Nie jesteśmy żadnym przyjacielem PZU, również nie mamy z żadnym TU jakiś „układ specjalny” Walczymy z PZU jak z każdym innym TU w imieniu i dla dobra naszych klientów. Również, co dotyczy naszych kurtaży w PZU, nie mamy tak dobrze jak laweciarzy. Większość TU z którymi współpracujemy, ma dla nas te same albo nawet lepsze stawki prowizyjne, jak otrzymaliśmy z PZU. Dla PZU jak i innych TU jesteśmy „tylko” małym brokerem i nie agentem na wyłączność, czy dużą siecią multibrokerską.
Z nami nie ma o czym negocjować, nam się przedstawiają tylko warunki współpracy.
Jednak, kto chcę mieć w przypadku kolizji czy awarii swojego pojazdu mniej stresu, za dopłatę w PZU otrzyma lepszą obsługę swojej szkody, laweta na pewno przyjedzie w najszybszym czasie, bo możesz liczyć, że Twoje zamówienie będzie obsłużono priorytetowo.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy wykonywały tylko swoje obowiązki, bo taką polisy wykupiliśmy i innej opcji niemiały, ale wykonali swoja pracę z uśmiechem i na wysokości zadania.
„Z POLECENIA SĄSIADA – BO O SWOICH SIĘ DBA”



